fbpx

Badania wydolności w praktyce

Przychodzi zawodnik na badania. I co?

Czas czytania | 2 min

Zacznijmy od tego co dzieje się w gabinecie nim do niego przyjdziesz.

Zaczynamy od przygotowania sprzętu. Kalibracja maszyny to pierwszy krok, który wykonujemy jeszcze przed Twoim przyjściem. Dzięki temu upewniamy się, że wszystkie pomiary będą precyzyjne, a sprzęt działa tak, jak należy. Dopiero po tym etapie możemy spokojnie czekać na Ciebie.


No dobra, to teraz przychodzi zawodnik na badania. I co? 

Zabiera ze sobą strój i buty. Idealnie jak będą to buty do biegania. A jak będą czyste to już pełnia szczęścia. Ręcznik też z pewnością się przyda, ale to już bardziej po badaniu. 

Tego dnia nie pije kawy, ostatni posiłek zjada na przynajmniej 3 h przed badaniem. Mamy doświadczenie, więc podpowiemy jaki posiłek nie będzie przeszkadzał. Koniec badania może być przez krótki czas wymagający, więc ulubiony kebab musi zaczekać. 

W dniu poprzedzającym badanie nie ma miejsca na poważny trening. Jeśli zmęczysz się przed samym testem, to nic sensownego z tego nie wyjdzie. 

Nie warto się przejmować. Zdenerwowanie i emocje podnoszą tętno. Znasz to uczucie z zawodów kiedy przed wystrzałem startera twoje serce wyrywa się z klatki piersiowej. Nic przyjemnego, a na pewno nic potrzebnego. 

Na początek krótki wywiad. 

Wprowadzenie danych takich jak wiek, waga, wzrost. Zapytamy o to jak wygląda Twój ogólny stan zdrowia, Twój trening, tempa i o specyfikę treningu też zapytamy.  Spokojnie nie będziemy na te dane podejmować próby wzięcia kredytu. 

Przebieg badania.

Dla przykładu. Zawitał do nas Mateusz. Wykonaliśmy badanie na bieżni mechanicznej. Każde obciążenie przy danej prędkości trwało 3 minuty. Tyle potrzebuje organizm, żeby zaadaptować się do danego wysiłku i osiągnąć stan równowagi czynnościowej. 

Nasz rycerz przed badaniem został uzbrojony w urządzenie do pomiaru tętna. Prawdziwa egzotyka trafia jednak na głowę i twarz badanego. Maska będzie służyć do badania ergospirometrycznego, przy pomocy której będzie rejestrowany każdy oddech. Maskę zakładamy po to aby mieć możliwość oceny ilości pobranego tlenu i wydychanego dwutlenku węgla. Zaskoczymy was! Nie podajemy przez nią tlenu w celu zwiększenia osiągnięć. A wspominamy o tym tylko dlatego że spotkaliśmy się z tego typu wypowiedziami „tych co się znają”.

Maska jednym nie będzie przeszkadzać wcale, a innych irytować. Nie wiele da się z tym zrobić. Tylko przez chwile będziemy w niej wyglądać jak słoń. 

W trakcie badania, poza pomiarem tętna i oddechów, pobieramy również próbki krwi do analizy stężenia mleczanu. Nie, nie wbijamy igieł w losowe miejsca – nakłucie wykonujemy na opuszku palca, a całość jest szybka i bezbolesna. Dzięki temu jeszcze dokładniej wiemy, jak Twój organizm radzi sobie z narastającym zmęczeniem. 

Czas na omówienie wyników. 

Po zakończeniu badania przychodzi najważniejszy moment – omówienie wyników. Na spokojnie przechodzimy przez wszystkie dane, wyjaśniamy, co oznaczają liczby, wykresy i kolory, które mogłyby wyglądać jak schemat planu metra w Tokio. Dostajesz konkretne wnioski i wskazówki, które pozwolą na lepsze planowanie treningu.

Naszym celem jest nie tylko przeprowadzenie testu, ale też zapewnienie, że rozumiesz, co się zadziało i jak możesz wykorzystać tę wiedzę w swoim treningu. 

Marcin Kęsy
Trener | CEO